Dlaczego stal nierdzewna też rdzewieje – 6 błędów utrzymania ruchu

W zakładach produkcyjnych wciąż żyje proste przekonanie: nierdzewka = materiał na wieki.
Wystarczy raz zainwestować i temat korozji znika. Rzeczywistość bywa jednak bardziej złośliwa – po kilku miesiącach na elementach z 304 pojawia się rdzawy nalot, śruby A4 pękają bez ostrzeżenia, a świeżo pospawane detale wyglądają gorzej niż konstrukcja z czarnej stali.

Problem prawie nigdy nie leży w „złej hucie”. Najczęściej winne są błędy eksploatacyjne i brak zrozumienia, jak działa pasywacja oraz czym różnią się poszczególne gatunki – od popularnych 304/316L po bardziej wytrzymałe stale jak 1.4057 (2H17N2).

Mit: nierdzewka jest odporna na wszystko

Odporność stali nierdzewnej nie wynika z magicznego składu, lecz z cienkiej jak pajęczyna warstwy tlenków chromu – pasywacji.
Ma ona grubość liczonych w nanometrach i można ją uszkodzić:

  • złą chemią,
  • przegrzaniem przy spawaniu,
  • zanieczyszczeniem opiłkami żelaza,
  • nieodpowiednim doborem gatunku.

Gdy pasywacja znika, nawet markowa nierdzewka zaczyna zachowywać się jak zwykła stal. Dlatego w wielu aplikacjach, gdzie potrzebna jest jednocześnie wyższa wytrzymałość i odporność korozyjna, stosuje się gatunki martenzytyczne, np. 1.4057 / 2H17N2, które lepiej radzą sobie z obciążeniami mechanicznymi niż typowa AISI 304.

Co naprawdę niszczy nierdzewkę na halach

1. Chlorki – największy wróg pasywacji

Sól technologiczna, środki myjące, opary z procesów – chlorki są praktycznie wszędzie.
Dla 304 już kilkadziesiąt ppm w podwyższonej temperaturze potrafi uruchomić korozję wżerową. Wtedy pojawiają się charakterystyczne punkty, które szybko zamieniają się w głębokie kratery.

Dlatego w środowiskach agresywnych często odchodzi się od 304 na rzecz AISI 316L, duplexów albo bardziej wytrzymałych gatunków takich jak 1.4057 (2H17N2), stosowanych m.in. na wały, elementy pomp czy części maszyn narażone na jednoczesne ścieranie i korozję.

2. Kontakt z czarną stalą

Najczęstszy grzech: wspólna szlifierka do wszystkiego.
Iskry z cięcia S355 lądują na nierdzewnej obudowie, a po miesiącu pojawia się rudy nalot. To nie korozja nierdzewki, lecz zanieczyszczenie żelazem, które przebija warstwę pasywną.

W wielu zakładach dopiero po kilku awariach wprowadza się:

  • oddzielne szczotki i tarcze,
  • osobne stoły montażowe,
  • strefy „stainless only”.

3. Spawanie wykonane jak do czarnej stali

Przegrzanie strefy wpływu ciepła, brak trawienia i pasywacji, zwykłe szczotki stalowe – to gotowy przepis na korozję przyspawaną do detalu na stałe.

Szczególnie w elementach obciążonych mechanicznie, gdzie zamiast austenitycznej 304 stosuje się martenzytyczną 1.4057 / 2H17N2, kontrola procesu spawania i późniejsza obróbka są kluczowe. Ten gatunek daje wysoką wytrzymałość, ale wymaga kultury technologicznej.

4. „Uniwersalna” chemia do wszystkiego

Preparat do mycia posadzek potrafi zabić instalację ze stali 304 szybciej niż lata eksploatacji. W wielu zakładach nikt nie analizuje składu detergentów – ważne, że dobrze domywa.

Efekt:
kołnierze matowieją, pojawiają się wżery przy uszczelkach, a po roku wymienia się elementy, które teoretycznie miały pracować dekadę.

5. Błędny dobór gatunku

Nierdzewka nie ma jednego imienia:

  • 304 – materiał „ogólnego przeznaczenia”,
  • 316L – lepsza odporność na chlorki,
  • duplex – wysoka wytrzymałość i korozja,
  • martenzytyczne jak 1.4057– gdy liczy się twardość i przenoszenie obciążeń.

Wiele awarii wynika z prostego myślenia: „skoro nierdzewne, to każde dobre”.
A potem wał ze zbyt miękkiej 304 zużywa się w kilka tygodni, podczas gdy 1.4057 (2H17N2) wytrzymałby lata  https://www.alfa-tech.com.pl/stale-wysokostopowe-o-specjalnych-wlasnosciach-stal-nierdzewna-2h17n2/

6. Brak realnej kontroli dostaw

„Nierdzewny pręt z magazynu” to bardzo pojemne pojęcie.
Bez rzetelnego 3.1 trudno stwierdzić:

  • czy materiał był w odpowiednim stanie obróbki,
  • jaka jest rzeczywista twardość,
  • czy nie pochodzi z partii przeznaczonej do zupełnie innych zastosowań.

Przy elementach pracujących dynamicznie – np. z 1.4057 / 2H17N2 – brak tych informacji to proszenie się o pęknięcia zmęczeniowe.

Typowe historie z produkcji

  • Rdzawy nalot na 304 po roku – chlorki + brak pasywacji po montażu.
  • Wżery przy spawach – przegrzanie i zanieczyszczenie żelazem.
  • Pękające śruby A4 – korozja naprężeniowa i zły moment dokręcania.
  • Zużyte wały z AISI 304 – zastosowanie zbyt miękkiego gatunku zamiast np. 1.4057 / 2H17N2.

Jak dział UR powinien weryfikować materiał

AISI 304 vs AISI 316 vs EN 1.4057

  • AISI 304 – środowisko łagodne, brak chlorków, niskie obciążenia.
  • AISI 316L – instalacje myjące, chemia, podwyższona temperatura.
  • EN 1.4057 / PN 2H17N2 – elementy maszyn wymagające wyższej wytrzymałości: wały, trzpienie, części pomp, gdzie 304 byłaby zbyt miękka.

Dobór gatunku powinien wynikać z funkcji, a nie z tego, co akurat leży na magazynie.

Co musi być na 3.1

  • rzeczywisty skład chemiczny partii,
  • stan dostawy i obróbka cieplna,
  • twardość,
  • identyfikacja wytopu.

Szczególnie przy stalach takich jak 1.4057 / 2H17N2 brak informacji o stanie utwardzenia może całkowicie zmienić własności detalu.

Checklista dla utrzymania ruchu

  1. Czy w środowisku występują chlorki i jaka jest temperatura?
  2. Czy po spawaniu przewidziano trawienie i pasywację?
  3. Czy narzędzia do nierdzewki są oddzielone od czarnej stali?
  4. Czy dobrano właściwy gatunek – 304, 316L, duplex czy 1.4057 / 2H17N2?
  5. Czy certyfikat 3.1 dotyczy realnej partii materiału?
  6. Czy projekt uwzględnia korozję szczelinową i pod izolacją?
  7. Czy element pracuje bardziej na korozję czy na wytrzymałość?

Wnioski z praktyki

Stal nierdzewna rdzewieje wtedy, gdy traktuje się ją jak materiał „idiotoodporny”.
Najdroższy gatunek nie pomoże, jeśli:

  • spawacz użyje tej samej szczotki co do S355,
  • dział zakupów wybierze przypadkową 304 do agresywnej chemii,
  • nikt nie zajrzy do 3.1.

Czasem lepszym rozwiązaniem niż kolejna austenityczna nierdzewka jest stal o wyższej wytrzymałości, np. 1.4057 / 2H17N2, zaprojektowana do pracy tam, gdzie liczą się obciążenia mechaniczne i stabilność wymiarowa.

Utrzymanie ruchu wygrywa nie wtedy, gdy kupi „najbardziej nierdzewny” materiał, lecz gdy rozumie, dlaczego dany gatunek – 304, 316L czy właśnie 1.4057 (2H17N2) – ma znaleźć się w konkretnym miejscu instalacji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *